Porzucone auta znikają z Bełchatowa. Straż Miejska przyspiesza interwencje

Porzucone auta znikają z Bełchatowa. Straż Miejska przyspiesza interwencje

Na bełchatowskich ulicach coraz trudniej przejść obojętnie obok samochodów, które od dawna stoją bez ruchu i zajmują cenne miejsca. W takich sprawach nie kończy się na skardze złożonej przez mieszkańców – do działania wchodzi Straż Miejska razem z Urzędem Miasta. Ostatnio z Alei Włókniarzy zniknął kolejny wrak, a to pokazuje, że zgłoszenia nie trafiają w próżnię. Za każdym takim autem stoi jednak cała procedura, która ma doprowadzić do jednego: odzyskania przestrzeni i sprawdzenia, czy pojazd nie zagraża otoczeniu.

  • Strażnicy sprawdzają każdy zgłoszony wrak
  • Po oględzinach rusza procedura, a właściciel wciąż ma czas
  • Mieszkańcy mogą zgłaszać takie auta bezpośrednio do Straży Miejskiej

Strażnicy sprawdzają każdy zgłoszony wrak

W Bełchatowie problem porzuconych samochodów nie jest już traktowany jak drobna niedogodność. To pojazdy, które potrafią miesiącami blokować miejsce parkingowe, szpecić otoczenie i budzić obawy, gdy ich stan techniczny zostawia wiele do życzenia. Dlatego strażnicy miejscy po każdym zgłoszeniu najpierw przyglądają się autu, a dopiero później decydują, czy można uznać je za wrak.

Jak podkreśla zastępca komendanta Straży Miejskiej w Bełchatowie Jakub Król, największy kłopot sprawiają samochody długo nieużywane.

„Największym problemem są pojazdy długotrwale nieużytkowane, które przez wiele miesięcy zajmują miejsca parkingowe” – zaznacza.

Kontrola nie ogranicza się do samego spojrzenia na karoserię. Funkcjonariusze zwracają uwagę na konkretne sygnały, które mogą potwierdzać, że auto zostało porzucone albo nie nadaje się już do użytku. Sprawdzają między innymi:

  1. brak tablic rejestracyjnych,
  2. stan techniczny pojazdu,
  3. stan kół, także wtedy, gdy są uszkodzone,
  4. ewentualne wycieki płynów, które mogą być zagrożeniem dla środowiska.

Dopiero po takiej ocenie zapada decyzja o dalszych krokach. Dla kierowców, którzy codziennie szukają miejsca do zaparkowania, to ważna wiadomość – każdy usunięty wrak oznacza jedno miejsce więcej wracające do normalnego obiegu.

Po oględzinach rusza procedura, a właściciel wciąż ma czas

Kiedy strażnicy ustalą, do kogo należy samochód, kontaktują się z właścicielem i nakazują zabranie pojazdu. To moment, w którym sprawa jeszcze nie trafia na lawetę. Właściciel dostaje szansę na reakcję, ale tylko w wyznaczonym terminie.

Jeśli samochód nadal zostaje w tym samym miejscu, Straż Miejska usuwa go i przekazuje na wskazany parking. Tam pojazd czeka przez sześć miesięcy. To ustawowy bufor, dzięki któremu właściciel może jeszcze odebrać auto. Jeżeli jednak nikt się po nie nie zgłosi, samochód przechodzi na własność odpowiedniego urzędu.

W praktyce oznacza to, że porzucone auto nie znika z ulicy bez śladu, ale też nie może bez końca zajmować publicznej przestrzeni. Dla miasta to sposób na porządkowanie ulic, dla mieszkańców – sygnał, że zgłoszenie takiego przypadku ma sens i może uruchomić realną interwencję.

Mieszkańcy mogą zgłaszać takie auta bezpośrednio do Straży Miejskiej

To właśnie zgłoszenia od mieszkańców często są pierwszym sygnałem, że w danym miejscu od dłuższego czasu stoi nieużywany samochód. Straż Miejska zachęca, by nie zostawiać takich spraw bez reakcji. Funkcjonariusze sprawdzają każdy przypadek i oceniają, czy auto spełnia warunki, by uznać je za wrak.

Dla miasta to nie tylko kwestia estetyki. Porzucone pojazdy zabierają przestrzeń, która mogłaby służyć kierowcom na co dzień, a w niektórych przypadkach mogą też stwarzać zagrożenie dla środowiska. Dlatego usuwanie takich aut staje się elementem zwykłego miejskiego porządku – cichego, ale bardzo odczuwalnego na ulicach.

na podstawie: Urząd Miasta.