W lesie pod Adamowem zebrano pełną przyczepkę śmieci po wspólnym sprzątaniu

W lesie pod Adamowem zebrano pełną przyczepkę śmieci po wspólnym sprzątaniu

W sobotę w okolicach Anastazowa, Adamowa i Apolinowa zamiast spokoju lasu pojawiły się worki, rękawice i kolejne znajdowane odpady. Po niespełna półtoragodzinnej akcji przyczepa zapełniła się po brzegi, a skala zebranego śmiecia mówi więcej niż niejeden apel o rozsądek. Wśród porzuconych rzeczy były takie, których w lesie nie powinno być nawet przez chwilę.

  • Kanistry, opony i papa z dachu zalegały nie tylko przy drodze
  • Najmłodsi dostali dyplomy, a dzień zakończył się przy ognisku

Kanistry, opony i papa z dachu zalegały nie tylko przy drodze

Do sprzątania ruszyła Grupa Leszy Bełchatów, a po drugiej stronie stanęli mieszkańcy skupieni wokół Sołectwa Adamów i KGW Adamów. Akcję zorganizowano z inicjatywy sołtyski Adamowa Małgorzaty Szczepanik, która zebrała ludzi do pracy w terenie. Zamiast spaceru po lesie był więc konkret: rowy, pobocza i zarośnięte miejsca, gdzie od miesięcy albo lat lądowały kolejne odpady.

W workach i na przyczepie wylądowały kanistry, opony, elementy materiałów budowlanych, panele, a nawet papa z dachu. Do tego dochodziła cała drobnica, która najbardziej zdradza bezmyślność wyrzucających: setki małych butelek po alkoholu, puszki po piwie i pety po napojach. Taki zestaw nie bierze się z jednego wieczoru. To raczej długi, bolesny ślad po tych, którzy uznali las za wygodne miejsce na cudzy problem.

Najmłodsi dostali dyplomy, a dzień zakończył się przy ognisku

Po zakończeniu sprzątania najmłodsi uczestnicy, którzy również zbierali odpady z dużym zaangażowaniem, dostali dyplomy. Ten gest był drobny, ale ważny. Pokazywał, że w takich akcjach liczy się nie tylko efekt w postaci czystszego terenu, lecz także lekcja odpowiedzialności, którą łatwiej zapamiętać niż szkolny apel.

Na końcu przyszedł czas na odpoczynek przy ognisku i pieczone kiełbaski. Zebrane odpady trafią na wysypisko, ale sam widok pełnej przyczepy zostaje w głowie na dłużej. Wystarczyło półtorej godziny, by wyraźnie zobaczyć, jak bardzo potrzebne są podobne działania w miejscach, które z pozoru powinny bronić się same.

na podstawie: Gmina Bełchatów.