Setne urodziny pani Ireny - rodzinne święto, medal i wspomnienia

W mieszkaniu pachniało ciastem, kwiatów było więcej niż na rynku, a wokół bliskich unosiła się ciepła nostalgia – tak w Bełchatowie wyglądał jubileusz Ireny Wróblewskiej. Były życzenia, drobne żarty i wspomnienia o podróżach, które zaprowadziły Jubilatkę z Grocholic przez Stany Zjednoczone z powrotem do domu. Ten dzień pokazał, że dla wielu osób emerytura to czas aktywności i prostych radości.
- Setne urodziny prywatnym rytuałem z codziennymi rytmami życia
- Wiceprezydent z gratulacjami i pamiątkowym medalem
Setne urodziny prywatnym rytuałem z codziennymi rytmami życia
W centrum uroczystości była Irena Wróblewska – osoba, której losy splatają się z kilkoma miejscami: wychowała się w Grocholicach, długo mieszkała w Stany Zjednoczone, a ostatecznie osiadła w Bełchatowie. Mimo wieku jubilatka zachowuje dużą samodzielność: sama gotuje i piecze, a dzień wypełnia małymi rytuałami, które, jak mówią bliscy, trzymają ją przy zdrowiu i dobrym nastroju.
W rozmowie podkreśliła rolę psa i towarzystwa przyjaciółek:
“I żeby nie on, to ja bym nie dożyła tego wieku.”
Resztę swojej recepty na długie życie opisała prostymi obrazami – pracy, spacerów z psem, spotkań z „psiarkami” i niezależności, którą zdobyła po latach.
W trakcie spotkania znajdowały się też elementy codziennego repertuaru pani Ireny:
- samodzielne przygotowywanie posiłków i pieczenie ciast,
- codzienne spacery do parku z małym psem,
- towarzyskie spotkania z przyjaciółkami.
Wiceprezydent z gratulacjami i pamiątkowym medalem
Do jubilatki przyszła także delegacja władz miasta. Agnieszka Ludwiczak-Maszewska, wiceprezydent Bełchatowa, złożyła życzenia, przekazała kwiaty i wręczyła wyjątkowy upominek – medal wybity z okazji 100. rocznicy odzyskania praw miejskich przez Bełchatów. Dołączył do tego list gratulacyjny od Prezydenta Miasta Patryka Marjana.
W liście prezydenta znalazło się między innymi takie przesłanie:
“Pani życie splata się z historią naszego miasta.”
Prezydent podkreślił, że jubileusz jest dowodem wytrwałości i że życie pani Ireny przez lata było świadectwem przemian i codziennych wydarzeń, które tworzyły obraz miasta.
Na koniec – kilka myśli, które wypłynęły z tej wizyty i mogą mieć praktyczne znaczenie dla sąsiedztwa: pamięć o starszych sąsiadach to nie tylko gesty od święta, ale codzienna obecność; drobne towarzyskie rytuały – spacer, kawa, rozmowa – mają konkretny wpływ na samopoczucie; docenienie takich jubileuszy wzmacnia poczucie ciągłości między pokoleniami.
na podstawie: UM Bełchatów.
Autor: krystian

