Przedszkolaki zrobiły wielkie igrzyska. W Hali Energia nie brakowało emocji

Przedszkolaki zrobiły wielkie igrzyska. W Hali Energia nie brakowało emocji

W Hali Energia nie trzeba było wielkich słów, żeby poczuć sportowe napięcie. Wystarczyły małe buty, głośny doping i znicz, który rozpalił XXXII Wiosenne Igrzyska Przedszkolaków w Bełchatowie. Tego dnia hala należała do najmłodszych, a ich rywalizacja miała w sobie i lekkość zabawy, i powagę prawdziwego startu. Na trybunach nie brakowało ludzi, którzy potrafią kibicować najgłośniej właśnie wtedy, gdy stawką jest radość.

  • Olimpijski rytuał nadał zabawie prawdziwy sportowy ciężar
  • Trzy konkurencje sprawdziły zwinność i cierpliwość najmłodszych

Olimpijski rytuał nadał zabawie prawdziwy sportowy ciężar

Na początku wszystko wyglądało jak w dużych, dorosłych zawodach. Wniesiono olimpijską flagę, zapłonął znicz i zabrzmiał hymn igrzysk. To właśnie ten rytuał sprawia, że przedszkolna rywalizacja nabiera szczególnego znaczenia – dzieci nie tylko bawią się ruchem, ale też wchodzą w świat zasad, skupienia i wspólnego przeżywania emocji.

Do hali weszły drużyny z dziewięciu miejskich przedszkoli oraz z kilku placówek niepublicznych. Ceremonii towarzyszyli bełchatowscy sportowcy – siatkarze, lekkoatleci, zapaśnicy, karatecy i biegacze. Obok nich stanęli rodzice, babcie i dziadkowie, tworząc żywiołowy, głośny krąg wsparcia dla najmłodszych.

„To najlepsze igrzyska na świecie” – mówił prezydent Patryk Marjan.

Jak dodał, taka forma rywalizacji uczy dzieci odporności na stres i fair play, a przy okazji daje im zwyczajnie dużo radości. Właśnie w tym tkwi siła tego wydarzenia – łączy zabawę z pierwszym, bardzo ważnym kontaktem ze sportową dyscypliną.

Trzy konkurencje sprawdziły zwinność i cierpliwość najmłodszych

W XXXII edycji wystartowało 150 dzieci, podzielonych na dwie grupy wiekowe – pięciolatków i sześciolatków. Każda z nich musiała poradzić sobie z trzema zadaniami, które wymagały czegoś innego. Raz liczyła się zręczność, raz wyczucie ruchu, a raz umiejętność zachowania spokoju w gęstniejącej atmosferze startu.

Młodsze przedszkolaki mierzyły się ze slalomem z taczką, biegiem z nakładaniem krążka na pachołki i turlaniem po materacu. Starsze dzieci czworakowały, sprawdzały spostrzegawczość i pokonywały tor przeszkód. Dla dorosłych mogło to wyglądać jak lekka zabawa, ale dla małych zawodników był to już prawdziwy sprawdzian koncentracji i odwagi.

Wszystkie drużyny poradziły sobie bardzo dobrze, dlatego puchary otrzymały każda z nich. Do dzieci trafiły też pamiątkowe nagrody. Organizatorzy przypomnieli przy tym myśl Pierre’a de Coubertina:

„Najważniejszą rzeczą w igrzyskach olimpijskich jest nie zwyciężyć, ale wziąć w nich udział”.

I właśnie ten duch unosił się nad całym wydarzeniem. Nie było tu przegranych. Była za to energia, wspólne przeżywanie i sport, który od najwcześniejszych lat uczy, że rywalizacja może iść w parze z radością oraz szacunkiem do drugiego człowieka.

na podstawie: Urząd Miasta.