Maja Kalisz z Kurnosa Drugiego zachwyciła województwo. Przed nią prostsza droga do liceum

Maja Kalisz z Kurnosa Drugiego zachwyciła województwo. Przed nią prostsza droga do liceum

FOT. Urząd Gminy Bełchatów

W Łodzi młoda humanistka z Kurnosa Drugiego odebrała laur, który dla ósmoklasisty znaczy znacznie więcej niż sam dyplom. Maja Kalisz znalazła się w gronie zaledwie czterech osób z powiatu bełchatowskiego, które sięgnęły po wojewódzki tytuł z języka polskiego. To nie tylko prestiż, lecz także realna przepustka do dalszej nauki. Za tym sukcesem nie stoi przypadek, ale miesiące czytania, pisania i konsekwentnej pracy.

  • Gala w Łodzi przypieczętowała wysiłek całego roku
  • Konkurs sprawdzał więcej niż szkolną pamięć
  • Skromność Mai i duma ludzi ze szkoły

Gala w Łodzi przypieczętowała wysiłek całego roku

Uroczyste podsumowanie wojewódzkich konkursów przedmiotowych odbyło się 22 kwietnia w auli Uniwersytetu Łódzkiego. To właśnie tam uczennica Szkoły Podstawowej im. Alfonsa Brandta w Kurnosie Drugim odebrała gratulacje oraz dyplom laureatki z języka polskiego z rąk łódzkich kuratorów oświaty.

Dla szkoły i dla samej uczennicy to ważny znak, że praca wykonana przez wiele tygodni przyniosła efekt, którego nie da się przecenić. Laur oznacza dwa konkretne udogodnienia: Maja nie musi już zdawać egzaminu ósmoklasisty z języka polskiego, a przy rekrutacji do szkoły ponadpodstawowej może wybierać spośród dowolnych placówek.

Konkurs sprawdzał więcej niż szkolną pamięć

Droga do tytułu nie była prosta. W wojewódzkim konkursie liczyła się wiedza wykraczająca daleko poza materiał szkoły podstawowej, a nawet ponadpodstawowej. Uczestnicy musieli poruszać się swobodnie po gramatyce, literaturze polskiej i światowej, teorii literatury, a do tego napisać rozprawkę bez błędów i z odpowiednim stylem.

“Trzeba było się wykazać znajomością literatury, bogactwem słownika, umiejętnością bezbłędnego pisania” – podkreśliła Beata Sztorc, polonistka z Kurnosa Drugiego.

Nauczycielka zwróciła też uwagę, że prace Mai osiągnęły bardzo wysoki poziom.

“Wiem, że wypracowania Mai były oceniane na sto procent, więc poradziła sobie świetnie.”

To ważna wiadomość nie tylko dla samej laureatki. Pokazuje, że w szkolnym konkursie język polski nadal może być polem prawdziwej rywalizacji, a nie jedynie obowiązkowym sprawdzianem z lektur.

Skromność Mai i duma ludzi ze szkoły

Sama uczennica mówi o sukcesie bez nadęcia, bardziej jak o długim marszu niż spektakularnym skoku. Do przygotowań wróciła w ferie. Codziennie poświęcała na powtórki około dwóch godzin, czytała lektury i odświeżała materiał krok po kroku.

“Zaczęłam przygotowania w ferie, gdyż miałam wtedy dużo czasu, więc powtarzałam sobie materiał dwie godzinki dziennie i czytałam lektury” – przyznała Maja Kalisz.

Dodała też, że od dawna lubi pisać, a kiedyś próbowała nawet poezji. To właśnie taki rodzaj wrażliwości zwykle odróżnia dobrego ucznia od wybitnego.

Na ten sukces szerzej spojrzała dyrektorka szkoły, Agnieszka Łukjanow. Podkreśliła, że powód do dumy mają zarówno uczennica, jak i nauczycielka.

“To pokazuje, że w małej, wiejskiej szkole też mogą być takie perełki” – powiedziała.

Beata Sztorc nie ukrywa natomiast, że sukces uczennicy ma także znaczenie symboliczne. W czasie, gdy tytułów laureackich z języka polskiego jest mniej niż z wielu innych przedmiotów, właśnie taki wynik przypomina, że humanistyka nadal potrafi przyciągać młodych ludzi i wynagradzać cierpliwość.

na podstawie: Gmina Bełchatów.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Urząd Gminy Bełchatów). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.