Drzewa przy liniach to nie detal. PGE wyjaśnia wycinkę

Drzewa przy liniach to nie detal. PGE wyjaśnia wycinkę

FOT. Urząd Miasta

Wystarczy silniejszy wiatr, by gałęzie nad linią energetyczną zaczęły oznaczać kłopot dla wielu domów naraz. PGE Dystrybucja uruchamia akcję, która ma pokazać, że wycinka przy sieci nie wynika z kaprysu, lecz z troski o ciągłość zasilania. W tle jest jeszcze jedna sprawa – zgoda właścicieli działek, bez której część prac nie ruszy. Temat dotyczy także Bełchatowa, bo prąd w domu działa sprawnie tylko wtedy, gdy ktoś wcześniej zadba o to, czego zwykle nie widać.

  • Gałęzie przy przewodach szybko zmieniają się w realne zagrożenie
  • Bez zgody właściciela ekipa nie zawsze wejdzie na teren
  • Akcja informacyjna ma odczarować wycinkę przy sieci

Gałęzie przy przewodach szybko zmieniają się w realne zagrożenie

Na pierwszy rzut oka drzewa rosnące obok linii elektroenergetycznych wyglądają niewinnie. Problem zaczyna się wtedy, gdy korony zbliżają się do przewodów albo gdy podczas wichury całe drzewo może przewrócić się na instalację. Wtedy ryzyko awarii rośnie błyskawicznie, a wraz z nim szansa na przerwy w dostawie energii.

Taki scenariusz oznacza kłopoty nie tylko dla pojedynczych odbiorców. Ucierpieć mogą szkoły, szpitale, firmy i zwykłe domy, które zależą od stałego zasilania. Dlatego PGE przypomina o znaczeniu pasa technologicznego, czyli strefy wokół linii, która ma pozostać wolna od roślinności.

Spółka podkreśla, że jako operator systemu dystrybucyjnego odpowiada za sprawne funkcjonowanie sieci. W praktyce chodzi o kilka równoległych zadań:

  • bieżącą eksploatację i konserwację linii,
  • zapobieganie awariom,
  • rozwój infrastruktury energetycznej,
  • usuwanie drzew, krzewów i gałęzi, które mogą zagrozić liniom napowietrznym.

Bez zgody właściciela ekipa nie zawsze wejdzie na teren

PGE Dystrybucja zleca takie prace w przetargach prowadzonych zgodnie z Prawem zamówień publicznych. Najpierw trzeba wyłonić wykonawców, którzy mają doświadczenie w wycince prowadzonej w pobliżu linii elektroenergetycznych. Potem dochodzi kolejny, często decydujący etap – zgoda właściciela nieruchomości, przez którą przebiega linia.

Z informacji spółki wynika, że zazwyczaj nie ma z tym większego problemu. Właściciele rozumieją, o co chodzi, i umożliwiają dostęp do działek. Zdarzają się jednak odmowy. Wtedy prace się opóźniają, a czasem w ogóle nie mogą zostać wykonane.

To właśnie ten moment pokazuje, że sprawa nie dotyczy wyłącznie energetyki. Gdy teren nie zostanie udostępniony, rośnie ryzyko, że zagrożenie przy przewodach pozostanie bez rozwiązania dłużej, niż powinno.

Akcja informacyjna ma odczarować wycinkę przy sieci

PGE Dystrybucja prowadzi teraz akcję informacyjną, której celem jest wytłumaczenie, po co wykonuje się takie prace. Chodzi o pokazanie, że wycinka przy liniach nie jest przypadkowa i nie służy jedynie porządkowaniu terenu. To element ochrony bezpieczeństwa energetycznego, a więc czegoś, co przekłada się na codzienność tysięcy odbiorców.

Spółka zwraca też uwagę, że zgoda na wejście na teren nieruchomości nie jest zwykłą formalnością. To decyzja, która ma bezpośredni wpływ na bezpieczeństwo własne, sąsiadów i całego otoczenia. Właśnie dlatego PGE przypomina o tym z wyprzedzeniem i szuka wykonawców, którzy mogą takie zadania realizować szybko oraz zgodnie z wymaganiami technicznymi.

W tle zostaje prosta zasada: prąd ma płynąć bez przerw, ale to wymaga pracy, której zwykle nie widać. I właśnie o tym przypomina ta akcja.

na podstawie: UM Bełchatów.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Urząd Miasta). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.